Dom do góry nogami

 

Codzienność jest nudna i nieciekawa – tak myśli większość ludzi. Żyjemy w czasach, w których sensacja sprzedaje się doskonale. Ponad dwa lata temu powstał pierwszy w Polsce „Dom go góry nogami”. Odwiedzając Świnoujście musieliśmy go zobaczyć, ale powiem, że sceptycznie podchodziliśmy do tego dziwactwa. Pomyśleliśmy- zrobić fotkę i na tym zakończyć zwiedzanie. Niezbyt kręcą nas takie atrakcje. Jednak właściciel nas przechytrzył. Wokół budynku posadził wysokie krzaki i postawił płot uniemożliwiający wykonanie atrakcyjnej fotografii. Nie było wyjścia. Kupiliśmy bilety i ruszyliśmy na przetestowanie domu stojącego na dachu. Okazało się, że nie był to zmarnowany czas. Poza wykonaniem nietypowych fotek z zewnątrz czekała nas w środku wielka niespodzianka. Dom to prawdziwa pułapka dla naszych zmysłów. Sufit pod nogami, podłoga nad głową i wiszące przyklejone do sufito-podłogi meble – do tego można szybko się przywyknąć, lecz pochylenie podłogi przy zachowaniu równoległych ścian sprawia, że nasz błędnik wariuje. Mózg dostaje sprzeczne informacje i nie radzi sobie z nimi. Tutaj utrzymanie się na nogach jest wyzwaniem, a chodzenie sztuką wręcz cyrkową. Czujemy się jak na rozkołysanym na morzu statku. Grawitacja działa jakby inaczej. Każdy krok to niesamowita walka ze zmienionym przyciąganiem. W jedną stronę idziemy jak ociężałe kolosy, w drugą czujemy się jak piórka i dostajemy przyspieszenia, nad którym trudno zapanować. Największą zabawę miał nasz synek. Z głośnym chichotem biegał raz w jedna, raz w drugą stronę. Popychany niewidzialną siłą z trudem zatrzymywał się na ścianach.

Naprawdę warto odwiedzić ten dziwaczny dom. Bilet normalny kosztuje 10, ulgowy 8 złotych. W sezonie jest tu zapewne duży ścisk. My w lutym ze zwariowaną grawitacją walczyliśmy w pustym budynku.