Maks w siodle

 

krajkowo konie jazda konna dzieci kucyki kucyk

 

Nie Święty Marcin tylko Maks i nie na koniu, a na kucyku. Tak uczciliśmy dzisiejsze święto, które w Poznaniu ma zupełnie inny charakter niż w całej Polsce. Mamy imieniny głównej ulicy, kolorowy przemarsz i oczywiście rogale świętomarcińskie. My jednak zrobiliśmy Maksowi zupełnie inną niespodziankę. Wybraliśmy się do Krajkowa, gdzie można wypożyczyć kucyka i rozpocząć pierwsze lekcje konnej jazdy.

Półgodzinne wypożyczenie zwierzaka z całym sprzętem, siodłem i kaskiem dla małego jeźdźca kosztuje 30 złotych. Jednak największą frajdę daje fakt, że ze stajni wychodzimy sami. Konika prowadzimy sami, a po okolicy poruszamy się bez opiekuna. Od razu zaznaczamy, że koniki są bardzo posłuszne i chętnie wychodzą na spacer. Jedyne co, to wymuszają czas na poskubanie świeżej trawy. Maks w siodle siedział pierwszy raz. Na początku minę miał nie tęgą. Zwierzaka poklepywał radośnie i przytulał się bardzo chętnie, ale miał kłopoty z utrzymaniem równowagi. Tym bardziej, że był za mały i nie sięgał stopami do strzemion. Po kilku minutach złapał rytm i kołysał się w takt kroków kucyka. Chyba to miejsce wpiszemy na listę stałych miejsc do odwiedzania. Tuż obok stajni znajduje się klimatyczna restauracja. Wycieczkę można zakończyć obiadem lub chociaż kawą z dodatkiem słodkiego. Pamiętajcie tylko, żeby zabrać ze sobą gotówkę. Zarówno za obiad jak i za wypożyczenie kucyka nie można płacić kartą.