Pierwsza góra

dziewicza góra

 

Długi weekend był niestety pracowity i większa wycieczka rodzinna nie była możliwa. W piątek czekały na mnie dwa reportaże w Krakowie i Dąbrowie Górniczej. Duża odległość od Poznania i skomplikowane historie do opisu spowodowały, że nie miałem nawet chwilki czasu, by przygotować choćby małą wycieczkę na naszego bloga z tych miejscowości. Czułem się trochę rozczarowany, ale odbiłem to sobie w sobotę. Wykorzystując słoneczną pogodę odbyliśmy małą wyprawę w pełnym grafowym składzie. Dla Maksa wypad na Dziewiczą Górę był testem przed czekającą nas większą wyprawą do Kotliny Kłodzkiej na początku grudnia.

Trudno porównywać szczyt o wysokości 144 m.n.p.m. do tego, co czeka w Kotlinie, ale jedno jest pewne, Maks zdał egzamin na piątkę. Dzielnie maszerował przez dwie godziny, w górę i w dół. Zbocze okrążył dwa razy. Wspiął się do połowy wieży widokowej, a nasza pokładowa matematyk dzielnie liczyła stopnie. Wyszło dokładnie 172 schody. Z góry rozpościera się świetny widok na Poznań. Niestety unosząca się mgła nie pozwoliła zrobić efektownych zdjęć. Swoje w tym temacie dołożyła elektrociepłownia Koziegłowy i na pewno jeszcze kilka zakładów przemysłowych miało też coś do powiedzenia. Za to Puszcza Zielonka u naszych stóp w jesiennych kolorach żółto- czerwono- zielonych wyglądała pięknie.

Dziewicza Góra to świetne miejsce na weekendowy spacer. Jest to część moreny czołowej lodowca. Zbocza porasta las mieszany. W wielu miejscach występuje starodrzew dębowy. Dziewicza Góra wzięła swoją nazwę od zakonu cysterek, którym król Przemysł I przekazał te tereny w posiadanie. Ciekawostką jest również występowanie na tym terenie robaka o nazwie czerwiec polski. Prawdopodobnie hodowały go zakonnice. Owad ten aż do połowy XIX wieku używany był w przemyśle tekstylnym i farbiarskim do wyrobu czerwonego barwnika. Do tego celu używano proszku z larw tego ciekawego owada.