Wenecja moja miłość: Więcej niż romans, to dojrzała miłość – Recenzja książki
Mamy wyjątkowo mroźną zimę i pewnie wielu z Was marzy, żeby uciec w cieplejsze regiony. Trwają ferie, więc może to idealny czas, by wyruszyć na poszukiwanie odrobiny słońca? Na rynku pojawiła się właśnie książka „Moja miłość Wenecja” – pozycja, która pozwoli Wam zrealizować to marzenie w najbezpieczniejszy możliwy sposób: nie ruszając się z fotela. Ale uwaga – lektura tej książki na pewno zachęci Was do prawdziwej podróży! Renata Pawłowska udowadnia w niej, że miasto na lagunie to coś więcej niż gondole i tłumy na Placu św. Marka. To żywy organizm, który wymaga od nas nie tylko zachwytu, ale przede wszystkim cierpliwości i szacunku.
Kiedy sięgamy po przewodnik, zazwyczaj szukamy suchych faktów: gdzie zjeść, co zobaczyć, jak dojechać. Jednak książka Renaty Pawłowskiej to coś znacznie więcej. To zaproszenie do relacji z miastem. Autorka, znana wielu z Was z bloga Kalejdoskop Renaty, od lat mieszka w regionie Wenecji Euganejskiej. Jej więź z Serenissimą nie jest przelotnym turystycznym zauroczeniem – to dojrzałe uczucie, które widzi zarówno piękno, jak i blizny ukochanego miejsca.