Kopalnia cynku, szlak śladami dawnych sztolni i Skałki Zakochanych

Kopalnia rud cyny o kobaltu w Krobicy

To gotowy plan wycieczki na cały dzień. Zaczynamy od zwiedzenia kopalni. Wraz z przewodnikiem schodzimy do podziemnych tuneli. Potem już sami wędrujemy po okolicy szlakiem wytyczonym wzdłuż starych sztolni i wyrobisk. Przechodzimy obok ruin starej niemieckiej karczmy oraz schroniska turystycznego i wspinamy się na Skałki Zakochanych. Przemysł wydobywczy, geologia, przyroda i miłość -niezła mieszanka, ale zapewniamy, że podczas wędrówki po Górach Izerskich nikt nie będzie się nudził.

Kopalnia rudy cyny w Krobicy

Kopalnia Św. Jana to jedna z najmłodszych podziemnych tras turystycznych. Do zwiedzania dostępna jest dopiero od 2013 roku, ale powstała w jednej z najstarszych sztolni w historii górnictwa na ziemiach polskich. Pierwsze wzmianki o kopalni pochodzą z roku 1512. Cyna od wczesnego średniowiecza była bardzo powszechnym metalem. Wyrabiano z niej naczynia, świeczniki i wiele innych przedmiotów codziennego użytku. Cyna swoją popularność zawdzięczała przede wszystkim niskiej temperaturze topnienia oraz  łatwości odlewania.

Zaraza cynowa. Cyna biała, którą znamy, w temperaturze poniżej 13 stopni zmienia gęstość, co doprowadza do zmiany objętości i w efekcie rozpada się, tworząc szary proszek nazywany cyną szarą. Zjawisko to nazywamy zarazą cynową. Boleśnie przekonał się o tym Napoleon podczas kampanii wschodniej. Wojska napoleońskie wszystkie guziki przy mundurze miały wykonane z cyny. Podczas mroźnej rosyjskiej zimy rozsypały się w pył. Ciężko walczyć z przeciwnikiem i mrozem, kiedy spadają spodnie.

Złoża kobaltu

Złoty okres górnictwa kończy wojna trzydziestoletnia. Do wznowienia pracy kopalni dochodzi dopiero w XVIII wieku. Wtedy powstaje sztolnia Św. Leopolda. Jednak zamiast rudy cyny górnicy zarabiali, wydobywając rudę kobaltu. Był to surowiec wykorzystywany do wyrobu niebieskiego szkła. Kobalt od XX wieku znalazł zastosowanie w lotnictwie. Bez niego nie byłoby podróży kosmicznych. Tworzy stopy o wysokiej temperaturze topnienia.

Nazwa pochodzi od kobolda, podziemnego gnoma, który według górników złośliwie podmieniał srebro na rudę bezwartościowego kiedyś kobaltu.

Intensywne prace w kopalni trwały także pod koniec II wojny i po jej zakończeniu. Niemcy i Rosjanie szukali uranu. Pod ziemią wraz z przewodnikiem przeszliśmy około 400 metrów. Zwiedzanie trwa 40 minut. Wędrówka po ciemnych i wąskich korytarzach jest super przygodą. W ostrym świetle reflektorów skały mienią się wieloma kolorami. W środku jest wilgotno i zimno. Koniecznie weźcie coś cieplejszego i raczej niewyjściowego, ponieważ bardzo łatwo pobrudzić ubranie.

Przyroda jest niesamowita. Nawet w tak trudnych warunkach można znaleźć żywe organizmy. Wystarczy tylko trochę światła.

Godziny otwarcia – codziennie od 10.00 do 17.00. Ceny – bilet normalny 25 zł, ulgowy 20 zł. Uwaga- dzieci wchodzą dopiero po ukończeniu 6 roku życia. To nie przypadek. Przed wiekami właśnie w tym wieku górnik rozpoczynał pracę pod ziemią. Parking dla zwiedzających jest bezpłatny. Strona kopalni– warto zajrzeć jeśli planujecie wizytę.

Szlak dawnego górnictwa

Po wyjściu z kopalni kierujemy się na zachód w górę zbocza porośniętego lasem. Wędrujemy wzdłuż malowniczego górskiego potoku, ale przyroda tym razem schodzi na drugi plan. Szukamy śladów prac górniczych, które prowadzono tu od wieków. Szlak jest dobrze oznakowany. Prowadzi nas charakterystyczny symbol. Franz Reichelt Zeche – tak tereny te opisano na starych mapach. Nazwa pochodzi od gwarka z osady, który nadzorował prace górnicze. Wydobycie rudy cyny zaczynano od odkrywki. Powstawały głębokie doły. Kiedy żyła rudy schodziła w głąb ziem, rozpoczynał się etap kopania sztolni. Miały one nawet głębokość 24 metrów. Największym problemem była woda, dlatego stosowano system odwadniający zwany kunszt. Rozwój technologi pozwolił kopać do głębokości 70 metrów.  W lesie natknęliśmy się na mnóstwo śladów prac górniczych. Czasem są to tylko małe wgłębienia, które łatwo pomylić z naturalną działalnością przyrody.

Przed wiekami poszukiwaniem cennych minerałów zajmowali się specjaliści. Przemierzali Europę i pomagali górnikom w pracy. Najsławniejszy z nich to Włoch Anastazio Venture. Z obserwacji rzeźby terenu, skał występujących na powierzchni, ale nawet ze smaku wody potrafił określić, o jakie surowce chodzi. Prawdziwy magik! Ciekawe jak smakuje złoto. Nasz Maks wrócił z kieszeniami pełnymi skarbów. Co tam złoto, liczy się smak szczęścia.

Skałki Zakochanych

Skoro jesteśmy już przy uczuciach, to zapraszamy w bardzo romantyczne miejsce. Dotarliśmy do ostatniego etapu wycieczki. Schodzimy z górniczego szlaku i kierujemy się do wsi Kotlina. Potem drogą w kierunku Góry Zamkowej. Tuż za linią ostatnich zabudowań docieramy do zielonego szlaku, ale skręcamy w prawo. Przechodzimy obok ruin schroniska i karczmy wybudowanych w roku 1903. Kiedyś było to bardzo popularne miejsce wypoczynkowe. Dzisiaj sterta kamieni i cegieł, kilka malunków i śmieci. Malowniczą aleją idziemy dalej

Wychodzimy wprost na Skałki Zakochanych. Jesteśmy na wysokości ponad 700 m n.p.m., ale widoki przednie. Pod nami Pogórze Izerskie, Mirsk i daleko na horyzoncie ruiny Zamku Gryf. Od dawna jest to miejsce miłosnych wyznań i uniesień. Zakochane pary pozostawiły liczne inskrypcje na skale. Mnóstwo starych napisów w języku niemieckim. Kiedyś wykonano je małymi dłutami, dzisiaj królują markery i chyba czas powiedzieć STOP. Historyczne napisy mają klimat, nowe to zwykły wandalizm.

Dziękujemy za pomoc w realizacji reportażu Podziemna Trasa Turystyczna i klimatyczne noclegi w Agroturystyce DoWoli.

Mapa terenu, po którym wędrowaliśmy.

trasa dawnego górnictwa
kopalnia cyny w krobnicy