Najsłynniejsze kradzież dzieł sztuki w Polsce

Kiedy pojawia się u nas relacja z Wielkopolski, to na ogół piszemy, że jesteśmy dumni, ale tym razem jest wprost przeciwnie. Analizując historie największych i najgłośniejszych kradzieży dzieł sztuki w Polsce, zauważyliśmy, że na czele TOP kradzieży przeważnie znajdują się dzieła z Wielkopolski. Powodu do dumy w tym przypadku nie mamy.

Filmy akcji i kryminały przyzwyczaiły nas do kradzieży i napadów przygotowanych według sprytnego i inteligentnego planu. Sławne dzieła sztuki kradzione są na zamówienie. Czy podobnie było w rzeczywistości?  Zapraszamy w kryminalną podróż śladem trzech sławnych kradzieży dzieł sztuki w Polsce.

Claude Monet “Plaża w Pourville”

Musimy zacząć od Muzeum Narodowego w Poznaniu. 19 września 2000 roku wszczęto alarm, ponieważ sławny obraz Claude’a Moneta “Plaża w Pourville” zaczął odklejać się z ram. To wtedy odkryto, że w muzeum wisi marna kopia słynnego obrazu. Wydawało się, że mamy do czynienia z błyskotliwą kradzieżą na zamówienia. Każdy kolejny dzień zmniejszał szanse na odzyskanie obrazu. Przy okazji nagłośnienia w mediach informacji o kradzieży okazało się, że wiele osób nie wiedziało, że w Muzeum Narodowym w Poznaniu można podziwiać dzieło słynnego impresjonisty. Nawet mieszkańcy Poznania byli zaskoczeni. Policja wpadła na trop mężczyzny, który kilka dni przed kradzieżą szkicował obraz w muzeum. Przedstawił się jako student, ale szybko okazało się, że imię i nazwisko było fałszywe. Portret pamięciowy pojawił się w mediach. Na podejrzanego natrafiono w Olkuszu. Poszukiwany mężczyzna był malarzem i zajmował się kopiowaniem słynnych obrazów. Ale specjaliści po analizie jego dzieł orzekli, że to nie jego podróbka zawisła w muzeum. Podejrzany był za dobrym malarzem. Gdyby jego kopia znalazła się na wystawie, to nikt nie zauważyłby podmiany. Jego kopie były doskonałe. Nie pasowały również odciski palców zabezpieczone na miejscu kradzieży. Sprawa na długie lata trafiła do archiwum. Przełom nastąpił dopiero w roku 2010. Wtedy jeden z policjantów w Poznaniu postanowił jeszcze raz sprawdzić odciski palców. Okazało się, że w roku 2006 do policyjnej kartoteki trafiły odciski palców Roberta Z., który uchylał się od płacenia alimentów. Na przesłuchaniu od razu przyznał się do kradzieży. Obraz trzymał schowany za szafą i z rozbrajającą szczerością powiedział, że “Plażę w Pourville” ukradł, by samemu cieszyć się obrazem. Kopię zamówił ukraińskiego malarza. Za obraz zapłacił 300 zł. Złodziej dostał 3 lata więzienia, ale po roku za dobre sprawowanie był już na wolności.

Muzeum Narodowe w Poznaniu, Aleje Marcinkowskiego 9. Godziny otwarcia: codziennie od wtorku do niedzieli w godzinach 10.00-16.00, w piątek do 17.00, w poniedziałek nieczynne. Ceny biletów: bilet normalny 20 zł, ulgowy 13 zł. UWAGA- we wtorki wstęp bezpłatny.

Relikwie św. Wojciecha w katedrze w Gnieźnie

Przenosimy się do roku 1986. Czasy są niespokojne, PRL chyli się ku upadkowi. Dlatego zuchwała kradzież w katedrze w Gnieźnie nie jest dla socjalistycznej władzy dobrą wiadomością. Milicjanci powołują specjalną grupę pościgową i zostaje wyznaczona wysoka nagroda za informacje w tej sprawie. Komuniści chcą jak najszybciej rozwiązać sprawę i wyciszyć emocje. Milicjanci z Gdańska dostali informację o tym, że w jednym z garaży ktoś przetapia srebrne aniołki. Trop okazał się prawdziwy. Nagroda w wysokości 20 średnich miesięcznych pensji trafiła do informatora. Trzech sprawców zostało aresztowanych, ale milicja miała przeciwko nim mało dowodów. Pomógł przypadek. Pewien chłopiec, kopiąc nogą w stercie piachu tuż obok kościoła, natrafił na srebrny korpus Świętego Wojciecha. Po tym odkryciu złodzieje przyznali się do włamania. Przemek, pracując jako dziennikarz, miał wielokrotnie możliwość porozmawiać z milicjantami pracujących, kiedyś nad tą sprawą. Zdjęcia sprawców pochodzą z wizji lokalnej. To reprodukcja z ekranu.

I jeszcze kilka słów o św. Wojciechu.  Był to czeski zakonnik, którego zabili Prusacy. Prawdę powiedziawszy, życie Wojciecha obfitowało w wiele kontrowersyjnych wydarzeń. Został on biskupem w bardzo młodym wieku, lecz szybko popadł ze swoimi parafianami w konflikt i musiał ratować się dwa razy ucieczką z kraju. Postawiony przed wyborem dalszej drogi w życiu wybrał działalność misyjną. Zginął z rąk Prusaków, którzy bronili religii swoich przodków. Jego ciało od oprawców wykupił król Bolesław Chrobry. Święty Wojciech został pochowany w katedrze w Gnieźnie, ale nie zaznał spokoju także po śmierci. Podczas najazdu Brzetysława I zrabowano relikwie i przewieziono do Pragi. Do dzisiaj znajdują się w katedrze Świętego Wita. Relikwie w tamtych czasach miały większą wartość niż złoto. Wcześniej Bolesław Chrobry przekazał ramię świętego Cesarzowi Ottonowi III, który przybył do Gniezna na pielgrzymkę w celu zabrania całego ciała. Podczas remontu katedry w roku 1127 znaleziono ukryty i zamurowany w ścianie relikwiarz z głową świętego. Wojny i najazdy rabunkowe były wówczas bardzo częste, dlatego relikwie były w ten sposób chronione. Niestety w roku 1923 do katedry włamał się nieznany sprawca i ukradł relikwiarz. Skarb nie został odzyskany. Gniezno ponownie zostało bez swojego świętego. Dlatego na prośbę polskiego biskupa w roku 1928 uzyskano relikwie z Rzymu. Pochodziły one z daru Bolesława dla Ottona III.

Gniezno to piękne miasto. Idealne na jednodniową wycieczkę. Zapraszamy do lektury naszego tekstu o Gnieźnie.

“Zdjęcie z krzyża” Petera Paula Rubensa

W przypadku dwóch pierwszych kradzieży sprawy zostały rozwiązane i złodzieje trafili za kraty. Niestety o zniknięciu dzieła Rubensa z katedry w Kaliszu nie możemy tego powiedzieć. Obraz w Kaliszu pojawił się w roku 1621. W roku 1973 w tajemniczych okolicznościach przepadł podczas pożaru, ale po obrazie została tylko spalona rama. Oficjalna wersja pożaru to zwarcie w instalacji elektrycznej. Tylko tyle, że korki były wykręcone. Wiele poszlak wskazuje na zuchwałą kradzież. Pewnie obraz wisi gdzieś w prywatnej kolekcji jakiegoś ekscentrycznego i nieuczciwego kolekcjonera sztuki. W marcu 2022 roku inny obraz Rubensa na polskiej aukcji poszedł za rekordową sumę prawie 14 milionów złotych. Sprawa zniknięcia obrazu została zamknięta. Miasto straciło atrakcję, która mogła przyciągać tysiące turystów.

Budowę kościoła w stylu gotyckim rozpoczęto w pierwszej połowie XIII wieku. W późniejszych wiekach kościół rozbudowywano. We wnętrzu znajdziemy malowidła w prezbiterium i witraże wykonane przez wybitnego malarza okresu Młodej Polski Włodzimierza Tetmajera, brata sławnego poety.