PolskaPomorzeZachodniopomorskie

Tuczno

 

Po trudach naszej ostatniej wyprawy postanowiliśmy przygotować bardzo lajtowy wyjazd. Miała być woda, plażing i piasek dla Maksa. Nasz wybór padł na Tuczno położone wśród lasów i trzech jezior na Pojezierzu Południowopolskim. Z Poznania mieliśmy żabi skok, zaledwie 130 kilometrów.
Niestety cała trójka długo na miejscu nie wysiedziała i ruszyliśmy w teren.

Wybraliśmy pole „Dzikus” położone nad samym jeziorem. Do piaskowej plaży mieliśmy tylko kilka kroków. Zapowiadały się leniwe dni.

 

 

Kiedy w południe słońce stawało się zbyt natarczywe i niebezpieczne chroniliśmy się w lesie. Trasy spacerowe wokół jezior i wzdłuż rzeki są tutaj piękne. To również raj dla rowerzystów. Trochę kilometrów zrobiliśmy.

 

 

 

Zamek Wedlów
Zamek w Tucznie położony jest na stromym wzgórzu na przesmyku między dwoma jeziorami. W przeszłości był bardzo ważnym punktem strategicznym z racji położenia między Brandenburgią i Ziemią Wałecką. O jego potędze świadczy fakt, że cesarz Karol IV wymienił go w 1375 roku jako jeden z najsilniejszych zamków na wschód od Odry.
W roku 1365 Wedlowie, właściciele zamku złożyli hołd lenny królowi Polski. Na początku XV wieku zamek otoczono fosą, Jej fragment od strony południowej zachował się do dzisiaj. Znajduje się na terenie pięknego parku, po którym można spacerować. Na przyzamkowym stawie urządzono kilka wysepek. To świetne miejsce na spacery.
Zamek wielokrotnie oblegali Krzyżacy, zdobyli go w końcu w roku 1409.
W roku 1945 budynek został mocno zniszczony, jednak najwięcej ucierpiał podczas pożaru w roku 1947. Odbudowa trwała w latach 1966-76.
W zamku dzisiaj działa hotel. Jeśli szukacie miejsca na romantyczny wypad, to dobrze trafiliście,
Polecamy też wizytę w kawiarni i pyszną kawę na tarasie ze wspaniałym widokiem na wysokie mury obronne.

 

 

 

Kościół
Tuż obok zamku stoi późnobarokowy Kościół Wniebowzięcia Najświętszej Maryi Panny. Powstał w roku 1522, ale był wielokrotnie przebudowywany. Wrażenie robi sklepienie gwiaździste i żebrowe. Wyposażenie jest barakowe. W przedsionku kościoła podziwialiśmy wyjątkowo kolorowe freski. To miły kontrast w stosunku do ciemnego i trochę ponurego wnętrza.

 

 

 

Młyn
Wędrując brukowaną drogą za kościołem okrążamy zamkowy park i wychodzimy na młyn wodny.
Dawny zamkowy młyn zbudowano w XVIII wieku na rzece Runica. Obecne budynki pochodzą z roku 1887. Taka data widnieje na szczycie elewacji.
W tym miejscu rzeka spada z dużej wysokości. Woda pieni się i zasuwa z wielką szybkością. Można posłuchać szumu wody.

 

Remiza
To poniemiecka remiza strażacka wybudowana w roku 1897. OSP wykorzystywało ją do roku 2002, dzisiaj mieści się w niej galeria i prezentowane są obrazy lokalnych artystów.

 

Spacery po niewielkim Tucznie doprowadziły nas w jeszcze kilka ciekawych miejsc. W Smoczej Dolinie odkryliśmy prawdziwego smoka. I jak tu dziecku wytłumaczyć, że te stwory istnieją tylko w bajkach.

 

Na jednym z budynków znaleźliśmy taki rysunek. Tym razem „artysta” chyba trochę przesadził. Nie wiemy jakiego stwora chciał pokazać. Pytaliśmy nawet naszych czytelników na Facebooku, ale odpowiedzi były bardzo różne.

 

 

Bunkry
Tuczno wchodziło w skład niemieckich umocnień Wału Pomorskiego. Około 4 kilometrów od centrum, w wiosce Strzalino znajduje się potężny bunkier. To tylko część fortyfikacji, pozostałe bunkry pochowane są w lesie.
Fortyfikacje powstały w latach 1935-1938. To najpotężniejsza grupa warowna całego Wału Pomorskiego. W roku 1945 Armia Czerwona zaczęła jego okrążanie. Niemcy obawiając się odcięcia od swoich wojsk, woleli czmychnąć. Rosjanie po zajęciu obiektu postanowili go wysadzić. Na szczęście zrobili to po swojemu, czyli bardzo niechlujne. Ocalała klatka schodowa prowadząca do wnętrza. Pod ziemią kryje się około 800 metrów korytarzy. Można je zwiedzać od 15 kwietnia do 15 września tylko z przewodnikiem. Wcześniej należy umówić się pod numerem 502 168 247.
Okres zwiedzania nie jest przypadkowy. Jak w większości tego typu obiektów stało się ono schronieniem dla nietoperzy, które w hibernacji spędzają tu zimę.
Tym razem do środka nie wchodziliśmy. Obejrzeliśmy ruiny głównego bunkra i ruszyliśmy na spacer po Wisielczej Górze (klimatyczna nazwa, prawda?), w której wnętrzu znajdują się umocnienia. Ścieżka doprowadziła nas do kilku mniejszych bunkrów.

 

 

Wałcz
Plażowanie jest męczące. Możemy teraz oddać honor wszystkim wczasowiczom spędzającym wakacje nad Bałtykiem. Okopani parawanami i przykuci do 2 metrów kwadratowych muszą się nieźle wycierpieć. My nie daliśmy rady. Nawet Maksa po trzech godzinach na plaży zaczynało nosić. Domagał się wycieczki. Dlatego ruszyliśmy do pobliskiego Wałcza. Niestety miasto rozczarowało. Pozbawione obwodnicy i leżące na przecięciu dwóch ważnych szlaków tonęło w korkach. Tiry w centrum miasao to naprawdę nic fajnego.
Zajrzeliśmy na niewielki rynek. Maks zainteresował się fontanną.

 

Wał Pomorski
Potem ruszyliśmy na zwiedzanie muzeum umocnień Wału Pomorskiego. Tu wielki plus- wejście jest darmowe. Obejrzeliśmy szczątki wysadzonego przez Rosjan bunkra. Można wejść do środka i obejrzeć kilka pomieszczeń. W postawionym obok budynku obejrzeliśmy wystawę. Maks rzucił się podziwiać wystawiony na placu sprzęt wojskowy.

 

 

Wyjątkowy most
Jedyny w Polsce wiszący most linowy nad jeziorem. Pierwszy drewniany most powstał w latach 1890-91.
W roku 1910 miasto Deutsch Krone dorobiło się statków parowych pływających po jeziorze. Wtedy podwyższono most. W roku 1978 powstał most metalowy, po którym mieliśmy okazję się przespacerować. Niespecjalnie mocno trzeba tupać, by go rozkołysać. Robi wrażenie.