PolskaWielkopolskie

Pałac w Karczewie

Czasami zdaje się nam, że liczba opuszczonych i niszczejących pałaców jest nieskończona. Jakikolwiek region Polski odwiedzamy, to zawsze natrafiamy na mnóstwo obracających się w ruinę zabytków. Tym razem w naszej Wielkopolsce w powiecie grodziskim oglądamy pałac z początku XIX wieku. Zapraszamy na spacer po ruinach i podróż w czasie.

Pierwsze wzmianki o miejscowości pochodzą z roku 1352. Wymieniony został Tomisław z Karczewa, dawny właściciel wsi. Nazwa pochodzi od słowa “karcz” oznaczającego porębę. W następnych latach posiadłość przechodzi kolejno w ręce Zadorskich, Czapskich i Mielżyńskich. W roku 1852 Florentyna Chłapowska wychodzi za mąż za Nepomucena Kęszyckiego i pałac oraz majątek przechodzą do rodziny Kęszyckich aż do wybuchu II wojny światowej.

Pałac znajduje się nawet w niezłym stanie, biorąc pod uwagę, że od wielu lat stoi opuszczony i niezabezpieczony. Nie ma ogrodzenia, a wszystkie wejścia są otwarte. Obecnie jest na etapie pierwszej dewastacji. Ma powybijane szyby, wyrwane i wyniesione wszystkie metalowe elementy. Oczywiście z dawnego wyposażenia nic nie pozostało. Tylko położeniu z dala od głównych dróg i dużych miast pałac zawdzięcza ten stan. Nawet dach trzyma się dobrze i budynek nie jest jeszcze zalewany. Wędrujemy przez wnętrza na wszystkich poziomach, od piwnicy po strych. Jest bezpiecznie, schody są solidne. W pomieszczeniach leży trochę śmieci, głównie butelki po alkoholowych imprezach. Znajdujemy ślady dawnego wystroju. Nie ma wątpliwości, że było tu kiedyś przedszkole. Informacje o pałacu należącym do PGR, pojawiające się w internecie, nie są prawdziwe.

Pałac wybudował w roku 1805 Mikołaj Mielżyński. Był to wówczas o wiele skromniejszy budynek. Dużej przebudowy w roku 1908 dokonał Józef Kęszycki. Za klasycystyczny projekt odpowiadał Roger Sławski, naczelny architekt Powszechnej Wystawy Krajowej w Poznaniu. Poniżej porównanie zdjęć z roku 1912 i obecnych.

Zachowały się dwa herby rodziny Kęszyckich. Jest to Nałęcz, czyli biała zawiązana chusta pokazana na czerwonym polu. Widzimy również kobietę w chuście trzymającą rogi jelenia. Zadzierajcie w górę głowy, na elewacji znajdziecie wiele ciekawych ozdób.

Schody i zabawy światłem. Jak my lubimy takie ujęcia. Dla takich fotek warto włóczyć się po opuszczonych budynkach.

Pałac wystawiony jest na sprzedaż. Macie 1,7 milionów złotych? I oczywiście dwa razy tyle na remont to możecie to cudeńko kupić. Za pałacem znajduje się jeszcze zaniedbany i zdziczały park.