Królestwo Skalnej Czaszki

Skalna Czaszka w Górach Stołowych

Indiana Jones poszukiwał kryształowej czaszki. My wędrowaliśmy do Skalnej Czaszki. To nie filmowe bajdurzenie. Wielka kamienna czaszka istnieje naprawdę. Jeszcze niedawno jej podziwianie było nielegalne, ponieważ znajdowała się poza szlakiem turystycznym w Narodowym Parku Gór Stołowych. Specjalnie na potrzeby fanów sensacji poprowadzono nową ścieżkę.

Skalna Czaszka przez lata przyciągała turystów, którzy pomimo zakazu zejścia ze szlaku w Parku Narodowym decydowali się na poszukiwanie tej osobliwości. W sieci krążyły fotki i podpowiedzi, jak dotrzeć do celu. Smak nielegalnej przygody kusił śmiałków. W roku 2021 dyrekcja parku zdecydowała się poprowadzić dodatkowy oznakowany szlak.

Najbliższy parking i do tego darmowy znajduje się na Lisiej Przełęczy. W sezonie nie liczcie na wolne miejsce. Chyba że wystartujecie wcześniej rano. My na szlak do Skalnej Czaszki wybraliśmy się po zejściu ze Szczelińca Wielkiego. Korzystaliśmy z parkingu w Karłowie. Kosztuje od 15 zł do 30 zł za cały dzień. Stamtąd odcinek na Lisią Przełęcz pokonaliśmy na piechotę. To tylko nieco ponad kilometr, ale uważajcie droga asfaltowa wąska, ruch duży i trochę kierowców, którzy jadą za szybko.

Na niebieskim szlaku

Na przełęczy wchodzimy na niebieski szlak. Czeka nas godzinna wędrówka. Wszystko zależy od tempa, kondycji i czasu poświęconego na podziwianie widoków. Najtrudniejszy jest pierwszy odcinek. Wspinamy się ostro w górę. Pod nogami korzenie i kamienie. Po chwili wspinania docieramy do malowniczego zagłębienia w skale. Miejsce cieszy się dużą popularnością na fotkach selfie. Mamy też my. Tym razem na ochotnika zgłosił się Maks

Teraz jest już w miarę płasko. Największe przewyższenie pokonane. Docieramy do Narożnika i Kopy Śmierci. To doskonałe punkty widokowe. W pierwszym miejscu natrafiamy na pamiątkowy krzyż. W roku 1997 zamordowano tu dwoje studentów. Policja do dziś nie znalazła morderców. Potem zaliczamy Kopę Śmierci. Ostrożnie podchodzimy do krawędzi. Pod nogami przepaść i doskonałe widoki. Nazwa to zapewne nawiązanie do niemieckiego Totenkopf, który zapewne źle się kojarzył i powstała Kopa Śmierci.

Teraz dłuższa wędrówka po grzbiecie wzniesienia. Wokół wiatrołomy. Malowniczo, ale pod nogami mnóstwo przeszkód.

Zejścia na ścieżkę do Skalnej Czaszki nie przegapicie. Jest dobrze oznakowana. Są też metalowe schody ułatwiające zejście w dół. Łatwizna – ocenił Maks i pognał na spotkanie z tajemniczą skałą

Trudno uwierzyć, że autorem Skalnej Czaszki jest natura, ale obserwując zachowanie turystów i wdrapywanie się na skałę do oczodołu można przewidywać, że dojdzie do dużych zniszczeń. Kamień też ma swoją odporność na głupotę niektórych turystów.